Nude.





"Sen cenię, głazem być jest lepszym losem, 
Póki zło z hańbą w świecie się panoszą. 
Nie widzieć, nie czuć jest dla mnie rozkoszą 
Przeto mnie nie budź, cyt! mów cichym głosem." 
Michał Anioł
Znowu długo tu nie zaglądałam. Targana silnymi emocjami doszłam do wniosku, że prowadzenie bloga i moja jakakolwiek aktywność w sieci nie ma sensu. Byłam kompletnie pozbawiona siły i determinacji. W życiu prywatnym też nie układało się najlepiej. W pewnym momencie wszystko to, do czego byłam przywiązana, straciło na wartości. Czułam się jak wrak- zero emocji, zero przyjemności, zero smutku. Byłam... neutralna, pasywna. Po którymś z kolei zmarnowanym dniu poczułam, że coś jest nie tak. Postanowiłam poprosić wujka Google o pomoc. Natrafiłam na hasła: apatia, anhedonia. "O cholera, wszystko się zgadza!" pomyślałam, kompletnie zaskoczona. Idąc dalej, natrafiłam też na stwierdzenie, że "apatia według poglądów stoików to stan wolny od wzruszeń, pozwalający osiągnąć pełnię szczęścia". Roześmiałam się histerycznym śmiechem. " Boże, co za bzdura"- uznałam. Ja czułam się okropnie, a wg nich to stan prowadzący do szczęścia. Szczerze mówiąc, zawsze chciałam doświadczyć uczucia zupełnej błogości, nie czuć ani bólu, ani szczęścia i... rzeczywiście kiedyś myślałam, że taki nastrój może gwarantować pomyślny żywot. Jak bardzo się myliłam! Ja byłam pusta- tak, pusta w środku. Zupełnie nijaka. Byłam zmęczona życiem- męczyli mnie ludzie, męczył mnie ten zakłamany świat. Na szczęście to koniec. Jestem z siebie dumna, że mam na tyle silną psychikę, że potrafię się sama pozbierać. I teraz jest już dobrze. Jest to w dużej mierze zasługa pewnego małego stworzenia, które w tej chwili spoczywa na moim brzuchu i cicho mruczy. Dzisiaj jestem podrapana, ale szczęśliwa. I oby tak już zostało.

Ktoś mógłby zapytać: po co to piszesz? Mianowicie po to, żeby mój blog nie był "suchy", żeby budził pewne emocje, bo nie chcę i nie lubię ograniczać się jedynie do pisania, jakie to piękne zdjęcia robię i jaka to jestem "cudowna", bo mam bloga. Nie, nie jestem cudowna- jestem zwyczajna, jak każdy inny człowiek. To samo można powiedzieć o moich zdjęciach czy rysunkach- nie są dziełami sztuki, ale dają mi pewną satysfakcję i poczucie, że moje życie ma sens. Dlatego to wszystko.

Powyższe zdjęcia zostały wykonane na szybko, pomysł też przyszedł znienacka. Są, jakie są. Nie wiem, czy są dobre technicznie, itp. Ale wiem jedno: jak każde z moich zdjęć opowiadają jakąś historię z mojego życia, mają w sobie część mnie. Bo robiąc coś, co kocham, wkładam w to masę wysiłku, a jeszcze więcej uczucia. W ten sposób czuję, że żyję.

Ponadto, postaram się częściej tutaj zaglądać. Nic nie obiecuję, bo nie raz przekonałam się, że niektórych obietnic nie sposób dotrzymać. Ale mam nadzieję, że uda mi się zrealizować moje postanowienie.

Cały ten post najlepiej smakuje z:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O miłości do szarości i zapachu lawendy

Ale sztuki! Czyli filmy ze sztuką w tle