Posty

Grejs poleca

Przygoda (czyli ja) w Hiszpanii cz. 2

Obraz
Cześć!
Nie zwykłam zaczynać wpisu w ten sposób, bo zawsze uważałam, że tak zaczynają osoby, którym brakuje pomysłu na odpowiedni wstęp, ale jako że ostatnio łamię wszelkie zasady (także te swoje), tak dzisiaj poczułam chęć na takie właśnie lekkie i niezobowiązujące przywitanie (bo przecież kto mi zabroni?). Właściwie skoro to wpis o Hiszpanii, to powinnam zacząć słynnym Hola! (koniecznie z odwróconym wykrzyknikiem na początku wyrazu, którego jednak za Chiny nie mogę znaleźć na klawiaturze) i uśmiechnąć się od ucha do ucha, właśnie tak, jak robią to Hiszpanie, nawet w stosunku do zupełnie obcych im osób. My, Polacy, raczej nie zwykliśmy tego robić, więc kiedy tylko przekraczamy granicę Hiszpanii i słyszymy tego typu pozdrowienie z ust przechodniów, najpierw jesteśmy zaskoczeni (ej, czemu on się do mnie odezwał?), potem zaczynamy się do tego przyzwyczajać, a na końcu sami odczuwamy nieziemską frajdę z pozdrawiania nieznajomych na ulicy i radosnego machania do nich (odmachał mi, ale supe…

Przygoda (czyli ja) w Hiszpanii

Obraz
Wróciłam, Drodzy Państwo, z Hiszpanii. Nic w tym dziwnego, w końcu kiedyś wrócić musiałam. Sęk w tym, że wróciłam kompletnie odmieniona.

Gdy ci smutno, gdy ci źle, weź zdjęcie (z wakacji), obejrzyj je!

Obraz
Czyli jaki jest najlepszy sposób na chandrę? Wspomnienia! Ale nie byle jakie: tylko chwil, które były dla nas wartościowe, szczęśliwe, chwil, które sprawią, że znów poczujemy ten wakacyjny żar i promienie słońca na skórze. 
Więc gdy ta suka zima już na dobre wżarła ci się w kości i nie chce odejść, ja mam sposób, żeby skutecznie ją wypędzić. Przyłączysz się do mnie?

Co u mnie słychać? part. 1

Obraz
Wiecie, że kiedy tylko ktoś znajomy (lub nieznajomy) zada mi wszystkim znane (czasem aż zanadto) pytanie, pt. co słychać? zazwyczaj zamiast zacząć opowiadać o tym, co ostatnio mnie spotkało, ja jako odpowiedź rzucam tytuł piosenki, której akurat słucham.

Tamte dni, tamte noce, czyli miłość w cieniu drzewa morelowego

Obraz
Nie ma chyba w języku polskim jednego słowa, które mogłoby określić ten film. Myślę o nim w kategoriach PIĘKNY, bo piękne było w nim wszystko: muzyka, zdjęcia, dialogi, emocje; jednak nie sądzę, że słowo PIĘKNY oddaje choć trochę klimat tego filmu.

Mój 2018- czyli czas na podsumowanie roku według Grejs

Obraz
Najbardziej wyświechtany slogan, którego każdy użył przynajmniej raz w życiu? "Święta, święta i po..." No właśnie, co po tych Świętach? Wypchane brzuchy, puste portfele i bałagan w domu? Pewnie też, ale po Świętach zwykle następuje... Nowy Rok. Coś, co wielu przeraża, niektórych cieszy, a większości jest po prostu... obojętne. Jedni przygotowują się już do imprezy sylwestrowej, inni spisują noworoczne postanowienia, a w niektórych budzi się chęć do osobistego remanentu. Ja obecnie należę do tej ostatniej grupy i zamierzam dzisiaj podzielić się z Wami tym, czym żyłam przez ostatni rok.

Przedświąteczne dylematy, świąteczna sesja i (na)świąteczne życzenia

Obraz
Święta jak dla mnie zawsze nadchodzą zbyt szybko i zbyt nagle. Skradają się przebiegle już od początku listopada, by nagle wybuchnąć jak supernowa i pojawić się z przytupem. Ja, wiecznie nieprzygotowana marzycielka, żyjąca z dnia na dzień i nie planująca niczego, nie mogę pogodzić się z faktem, że dopiero co skończyły się wakacje, a tu już witryny sklepowe zapraszają potencjalnych klientów świątecznymi dekoracjami, a Mikołajowe ryjki pojawiają się zewsząd podprogowo przekazując nam: kup, kup, kup!