Rekwizyty do sesji zdjęciowych i jak je znaleźć

Cóż, początkujący fotograf dziecięcy nie ma łatwo. Ciągłe myślenie o tym, jak tu zdobyć klientów, nieustanny strach o to, czy nasz mały model/modelka będzie chciał współpracować, do tego wszystkiego dochodzi zamartwianie się o to, czy nasze zdjęcia spodobają się zazwyczaj bardzo wymagającemu klientowi. Ja też jestem początkującym fotografem dziecięcym i wiem, jak ciężką pracą jest fotografowanie milusińskich. Ale to jeszcze nie wszystko, z czym musi sobie radzić fotograf specjalizujący się w fotografii dziecięcej. Musi też odkryć w sobie pewnego rodzaju talent do dekorowania wnętrz, bo większość takich sesji polega na tym, żeby stworzyć niecodzienną dekorację, w której nasz mały bohater poczuje się komfortowo, a jednocześnie będzie zachwycony bajkowym otoczeniem. I tu właśnie pojawia się pytanie: skąd wziąć wszystkie potrzebne rekwizyty, dodatki, rzeczy, które uczynią nasze zdjęcia wyjątkowymi? I najważniejsze: jak nie stracić fortuny kolekcjonując wyposażenie naszego studia? Spokojnie, Grejs już spieszy z pomocą i prezentuje kilka miejsc, gdzie można znaleźć tanie (!) i niespotykane rekwizyty do sesji dziecięcych (i nie tylko).


1. Strychy, piwnice i wszelkie inne zakamarki naszych domów
Miejsca te nieprzypadkowo uplasowały się na początku mojej listy, ponieważ z doświadczenia wiem, że można tam znaleźć prawdziwe perełki. Stare meble, niepotrzebne tkaniny, przedmioty pamiętające czasy naszych dziadków- można wśród nich wypatrzeć naprawdę wartościowe rekwizyty, które później nadadzą naszym zdjęciom charakteru i sprawią, że będą jedyne w swoim rodzaju. Jednym z takich właśnie rekwizytów znalezionych w piwnicy jest stary akordeon mojego dziadka, który wykorzystałam przy okazji sesji z Olą. Ja, jako fanka wszystkiego co stare i retro (o czym już wiecie) nie mogę przejść obojętnie obok zapomnianych klamotów, które dzięki mnie zyskują nowe życie i znów mogą poczuć się potrzebne. Jestem świadoma, że nie wszystkie przedmioty będą nadawały się do sesji od razu, potrzebna będzie czasem chwila na renowację, ale czy to właśnie nie jest w tym wszystkim cudowne? Że możemy nadać nowy rys starym przedmiotom, możemy dopasować je do nas i naszych upodobań. Oczywiście jestem też świadoma tego, iż nie każdy posiada w domu zbiór staroci- w tym wypadku rozwiązaniem może być regularne przeglądanie portali typu OLX, o czym wspomnę później. Generalnie jestem jednak zdania, że zamiast wydawać fortunę na kupowanie nowych, designerskich mebelków do sesji, warto najpierw zajrzeć do tego, co już mamy. 

2. Pepco, KIK, Netto, Biedronka...
... i inne supermarkety, gdzie czasem naprawdę można znaleźć fajne rzeczy nie wydając przy tym majątku. 
Pepco kocham właśnie za niskie ceny i świetny asortyment. KIK podobnie. W Biedronce zaś już nie raz ustrzeliłam prawdziwe okazje, jak na przykład osławione już cotton balls, czy niezwykle mięciutki dywanik Chester, którego używam nagminnie. Trafiają się tam też różne pluszaki, wiaderka i kosze oraz elementy ozdobne, jak na przykład podświetlane litery. Ostatnio również Netto zaskoczyło mnie dużym wyborem różnych pierdółek do domu i ogrodu, więc dopisuję go do listy sklepów regularnie przeze mnie uczęszczanych w poszukiwaniu rekwizytów do sesji dziecięcych. Inne supermarkety również oferują masę przedmiotów, które może na pierwszy rzut oka nie pasują do sesji, ale zyskują po bliższym przyjrzeniu się. Tak było na przykład z osłonką przed owadami, która później idealnie wpasowała mi się w sesję ciążową. Warto też czasem zajrzeć do marketów budowlanych, gdzie możecie ustrzelić drewniane skrzynki czy lampiony. Tak czy siak, w supermarketach bywać się powinno, choć trafiają się też takie, w których nic ciekawego nie da się kupić. No cóż, ryzyko wytrawnego łowcy- polować trzeba, pomimo tego, iż nie zawsze uda się ustrzelić zwierzynę. 

3. Chińskie markety
Tu niestety można łatwo dać się "naciąć" na buble. Ale czy przedmioty zakupione w chińskim markecie aż tak bardzo różnią się od tych supermarketowych? Cóż, zdania są podzielone. Ja jednak lubię czasem poszperać w tzw. chińszczyźnie, bo można tu znaleźć rzeczy, które pojawiają się na aukcjach, a nie trzeba płacić dodatkowo za przesyłkę. Albo jakieś drobne pierdółki, kiedy cena przesyłki przewyższa cenę produktu. Poza tym mają to być tylko rekwizyty, czyli przedmioty używane od czasu do czasu, a nie coś na lata, więc nie muszą być nie wiadomo jak trwałe. Na zakup droższych rzeczy jeszcze przyjdzie czas, a na razie trzeba posiłkować się czymś tańszym. I taką alternatywę dają nam chińskie markety. Niestety, ostatnimi czasy nawet one popodnosiły sobie ceny, ale to już temat na oddzielną dyskusję. Co więcej, chiński market chińskiemu marketowi nierówny i o ile w niektórych można pobuszować i znaleźć coś wartego uwagi, tak do innych nawet nie ma po co wchodzić. Wciąż jednak jak grzyby po deszczu wyrastają nam kolejne markety tego typu, więc jaki z tego wniosek? Jest popyt na tego rodzaju produkty- i bardzo dobrze, bo zawsze można kupić tam coś niezobowiązującego i wykorzystać później na sesji.


4. OLX, Allegro
Tak jak już wcześniej wspominałam, przeglądając regularnie OLX można natknąć się na różne przedmioty z rodzaju antyków, za które zapłacimy grosze, a które niejednokrotnie są bardzo oryginalne. Jedyny problem to to, że praktycznie zawsze musimy nad nimi trochę popracować i je odnowić. Na OLX można też spotkać ubranka dla noworodków w bardzo przystępnych cenach, jak na przykład te zakupione przeze mnie:


Poza tym ogłaszają się tam osoby, które tworzą np. zaproszenia na sesje zdjęciowe i inne dodatki, więc możemy znaleźć kogoś z kim podejmiemy długofalową współpracę. Jeśli zaś chodzi o Allegro, to chyba nie muszę zbyt wiele tłumaczyć. Przemawiają za nim przede wszystkim dużo niższe ceny za te same produkty dostępne w sklepach. Co tu dużo mówić, na Allegro znaleźć można dosłownie wszystko. 

5. DIY, czyli zrób to sam, albo... z małą pomocą kogoś innego
Powiem szczerze, że nie do końca jestem zwolenniczką całej tej kultury DIY, z jednej, bardzo prostej przyczyny- mam dwie lewe ręce i z umiejętnościami manualnymi u mnie słabo. Poza tym mój wewnętrzny leń woli iść na łatwiznę i coś kupić, aniżeli zrobić. Dlatego też zazwyczaj jak już sobie coś wymarzę, to proszę o pomoc kogoś, kto lepiej ode mnie się na tym zna. Czasem pomoc znajomych jest naprawdę nieoceniona, bo nikt nie jest przecież specjalistą od wszystkiego, dlatego warto od czasu do czasu podjąć współpracę z kimś wykonującym robótki ręczne, kwiatowe dekoracje czy parającym się scrapbookingiem. W tym przypadku jest jednak jeden mały kruczek- produkty wykonane ręcznie będą zazwyczaj odrobinę droższe niż te sprowadzane z Chin, ale ja wyznaję zasadę, że warto zapłacić za coś oryginalnego, za serce włożone w wykonanie czegoś specjalnie dla mnie i za czas poświęcony rozwijaniu swojej pasji.


I uwaga! Jeszcze jedna sprawa: kiedy już robicie generalne porządki w domu, to nie wyrzucajcie wszystkiego od razu, tylko zastanówcie się, czy aby nie przyda Wam się to kiedyś do sesji właśnie. Nie namawiam Was też oczywiście do nadmiernego zbieractwa, a gdzie tam! Ale apeluję: wyrzucajcie mądrze, bo niekiedy kawałek niepotrzebnego materiału możecie przerobić na masę innych rzeczy (przykładowo na opaski dla dzieci).

Podsumowując, jeśli chcecie robić naprawdę oryginalne sesje, to musicie dać się ponieść fantazji i wykazać kreatywnością, bo nie sztuką jest mieć wszystko i robić dobre zdjęcia, sztuką jest umieć zrobić coś z niczego.

Tym optymistycznym akcentem kończę swoją tyradę i pozdrawiam,
Grejs

Komentarze

  1. Muszę się chyba właśnie wybrać do Pepco i Biedronki poszukać czegoś ciekawego, tylko z niemowlakiem niestety nie ma czasu na zastanawianie się kilka minut nad jedną rzeczą. :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Chłodny maj, skandynawskie klimaty, Wikingowie i koncert Sóley