Jak pewnie zauważyliście, staram się nie pisać o rzeczach, które mnie irytują. Jestem zdania, że życie jest piękniejsze, jeśli skupimy się na jego pozytywnych aspektach, będziemy celebrować te dobre chwile, a omijać osoby i sytuacje, które doprowadzają nas do szewskiej pasji (brzmię już prawie jak jakiś Coelho, albo inny wszystkim znany filozof/prekursor zdrowego stylu życia- a jeśli już o prawdziwej filozofii mowa to bliżej mi jednak do Nietzschego). I ja właśnie staram się skupiać na tym, co dla mnie dobre, zarażać tym, co mnie inspiruje, co mnie rusza, co jest dla mnie piękne. Nie lubię hodować w sobie gniewu, bo wierzę, że taki długo trzymany w sobie wnerw w końcu przeradza się w rozgoryczenie, które z kolei przekłada się na nasz stosunek do ludzi i świata. A ja mimo wszystkich tych moich dołów, które najczęściej dopadają mnie niespodziewanie, jestem osobą bardzo pozytywną. Nie rozpamiętuję w nieskończoność zła, które mnie spotkało, wyrzucam z pamięci przykre sytuacje. Nie c...